sobota, Wrzesień 22, 2018

O Macierzance

Fundacja „Macierzanka” narodziła się, gdyż chcieliśmy, by ocalała pamięć o Naszej Mamie, Małgorzacie Bajerskiej. Nasza Mama była i pozostanie dla nas przykładem wieloletniej i niestrudzonej walki o powrót do zdrowia. W trakcie swojej długiej choroby była dla nas przede wszystkim Mamą i jedynym filarem naszej rodziny. Powołaliśmy Fundację do życia, bo jest ona symbolem naszej tęsknoty, a jednocześnie wdzięczności i podziwu dla Mamy. Jest podziękowaniem za trud, z jakim wiązało się samotne wychowywanie nas i przekazanie nam niezbędnych umiejętności radzenia sobie w dorosłym życiu.

Cele statutowe, jakie postawiliśmy Fundacji, są tożsame z wartościami, którymi Patronka kierowała się za życia: ochrona i promocja zdrowia, opieka nad dziećmi i innymi członkami rodziny wymagającymi opieki, upowszechnianie idei porodów naturalnych (w tym domowych) oraz naturalnego karmienia niemowląt, godzenie życia zawodowego z wychowywaniem dzieci, przeciwdziałanie uzależnieniom i patologiom społecznym, aktywizacja osób pozostających bez pracy, działalność wspomagająca rozwój przedsiębiorczości, pomoc innym.

O Patronce

Małgorzata Bajerska (1962-2012) siostra, córka, mama, żona, przyszła babcia. Ukończyła Liceum Medyczne w Koninie, kierunek pielęgniarstwo. Przez pewien czas pracowała w Szpitalu Zespolonym w Koninie, by po urodzeniu córki Niny skorzystać z prawa do urlopu wychowawczego. Na fali przemian ustrojowych lat 90. wspólnie z mężem prowadziła rodzinną firmę. Realizując potrzebę swojego rozwoju zawodowego, 1 sierpnia 1993 r. założyła własną działalność gospodarczą o nazwie Bajer-Pol Małgorzata Bajerska, którą prowadziła samodzielnie aż do śmierci. Oczkiem w głowie Mamy był Jej salon jubilerski zlokalizowany przy ul. Dworcowej 4 w Koninie, gdzie dziś “w ramach kontynuacji tradycji rodzinnej“ firmę A&B Arkadiusz Bajerski, prowadzi Jej syn.

Zachorowała z końcem roku 2000. Postawioną diagnozą był rak inwazyjny prawej piersi z przerzutami do węzłów pachowych. W roku 2006 spełniła swoje marzenie i dokonała rekonstrukcji piersi. Między rokiem 2006 a 2012 Mama była 24 razy hospitalizowana na oddziale onkologii w Koninie, w tym okresie rozpoznano rozsiew choroby nowotworowej do kości, płuc i opłucnej oraz wątroby. Była doskonale zorientowana co do rodzaju swojej choroby, wyrażała zgodę na wszystkie proponowane Jej metody leczenia.

Mama zmarła otoczona najbliższą rodziną 30 lipca 2012 roku. Niestety nie zdążyła zobaczyć swojej pierwszej wnuczki. Mama umarła w domu. Kalina urodziła się w domu.

Gdy w trakcie porodu słyszałam od położnej słowa: „Jesteś dzielna!”, to pomyślałam: „Szkoda, że nie widzieliście Mojej Mamy… Ona to dopiero była dzielna!” – Nina.

Arkadiusz Bajerski syn, fundator
Nina Kwaśniewska córka, wiceprezes zarządu

Poprosiliśmy przyjaciół Mamy, by powiedzieli, jak Ją zapamiętali

Była wzorem zarówno dla osób chorych, jak i zdrowych. Wanda Karmowska – wychowawca w liceum medycznym

Zawsze była silna i miała świadomość choroby. Małgosia była odpowiedzialną, troskliwą matką. Urszula Koralewska-Bestyńska, przyjaciółka

Małgosia była bardzo pogodną osobą, silną, skupioną na dzieciach. Mimo że mam 50 lat, nie znam drugiej osoby takiej jak Małgosia. Zawsze była logiczna, świadoma tego, co mówi, zawsze pomagała innym ludziom. Była bardzo samodzielna, odważna. Ja jako osoba zdrowa nie wiem, czy dałabym sobie radę ze wszystkim tak jak Małgosia. Grażyna Staszak, przyjaciółka i sąsiadka

Małgosia była osobą bardzo przedsiębiorczą. Katarzyna Ulatowska, przyjaciółka z liceum Wydaje mi się że Małgosia była taką osobą, która ze wszystkim sobie sama radziła. Halina Krupińska, przyjaciółka

Małgosia była zdecydowaną osobą, miała takie cechy przywódcy. Maria Borecka, przyjaciółka

Utrzymywałam z Gosią znajomość na stopie koleżeńskiej, bo to była wspaniała kobieta. lekarz prowadzący, Bogusława Karaszewska

W mojej ocenie Pani Bajerska była osobą bardzo silną emocjonalnie. psycholog, Artur Krzyżanowski

Małgosia nigdy nie mówiła, że jest chora, że źle się czuje, że ją coś boli. Katarzyna Wieczorek, sąsiadka, przyjaciółka

Małgosia tylko chciała, by kontynuowano Jej pracę. Urszula Augustyniak, bratowa

Siostra była osobą silną z charakteru, nie załamywała się informacjami o chorobie. Tomasz Augustyniak, brat

Była bardzo energiczna. Mówiła, że pracuje, że musi sobie radzić i że dzieci są najważniejsze. Gdyby niektórzy nie wiedzieli, że Gosia choruje, to tego by się nie domyślili. Ona zawsze była zadbana. Poza tym nie mówiła o swojej chorobie. Chciała pomagać innym. Gosia mówiła, że robi to wszystko, co powinna robić matka, że wszystko jest w ręku Boga, że ma nadzieję że pokona chorobę. ks. Sławomir Kasprzak – opiekun duchowy rodziny

Dziękujemy wszystkim wyżej wymienionym osobom za pomoc, wsparcie i opiekę.