Determinacja wielu z Was, by urodzić naturalnie jest ogromna. Obserwuję wpisy na facebooku, śledzę komentarze na forach – jest wiele prób, podejść do porodu naturalnego po cesarce i coraz więcej zafascynowanych kobiet porodami „dołem”.

Choć mam za sobą dwa porody domowe, sama byłam o krok od planowego cięcia cesarskiego. 

Moja pierwsza ciąża – mimo obciążenia psychicznego, z jakim przyszło mi się zmierzyć – przebiegała prawidłowo. 

„Problemy” zaczęły się po 34. tygodniu ciąży, kiedy to zostałam powiadomiona, że moje dziecko ułożone jest pośladkowo i że raczej tak już zostanie. Byłam wtedy na wizycie u przypadkowego lekarza w mojej rodzinnej miejscowości, który wypisał mi druk kierujący mnie na cięcie cesarskie na 4 listopada. Na moje pytanie, czy coś można jeszcze zrobić, odpowiedział, że ułożenie pośladkowe jest wskazaniem do cięcia cesarskiego i nikt się dzisiaj nie podejmie takiego porodu. Na pytanie, czy może on by nie spróbował;) Spojrzał na mnie, pokiwał głową i powiedział, że z moją budową ciała, przy pierwszym porodzie, nie mam żadnych szans.

Trudno było mi to zrozumieć, choćby dlatego, że wiem, że przecież kiedyś (nie tak dawno, w latach 80.tych) dzieci rodziły się pośladkowo i jestem pewna, że ten lekarz także przyjmował takie porody.

Gdzie jest problem w ułożeniu pośladkowym?

Większość dzieci w ułożeniu pośladkowym ma się dobrze. Nic im nie jest. Jednak coś powoduje, że nie przyjmują pozycji głową w dół. Dlaczego od wszystkich dzieci wymaga się ułożenia główkowego?

Faktem jest, że większość dzieci wybiera pozycję główkową. Pojawienie się najpierw główki pozwala na otwarcie się szyjki macicy i przepuszczenie największej części ciała dziecka – głowy, a obecność skurczy pozwala na delikatne dopasowanie jeszcze elastycznej czaszki dziecka do matczynej miednicy. Główka pasuje idealnie do szyjki macicy, tak jak kurze jajko pasuje do podstawki. To powoduje, że minimalizuje się ryzyko wypadnięcia pępowiny i utknięcia jej między dzieckiem, a miednicą. Ten mechanizm powoduje, że także dzieci, które rodzą się pośladkowo, nie będą miały problemów.

Jeszcze trzydzieści lat temu podchodzono do porodów pośladkowych…normalnie. Uczono lekarzy ich przyjmowania. Nagle, w latach 70.tych nastąpił zwrot w USA i zaczęto kwalifikować takie ciąże do porodów w drodze cięcia cesarskiego. Zauważono nawet większą ilość dzieci, które zaczęły rodzić się w ułożeniu pośladkowym. Dlaczego? Gdyż wskazania do cięcia cesarskiego były wyliczane w okolicy 38. – 39. tygodnia ciąży, a z czasem, gdy dziecko rośnie, siła ciężkości i kształt macicy oraz ruchy matki sprzyjają jeszcze samoistnemu odwróceniu się dziecka. Gdy zaczęto dawać wskazania do cięć cesarskich, nagle okazało się, że jest więcej dzieci w ułożeniu pośladkowym! (Sama dostałam wskazanie do cc na 4 listopada, a córkę siłami natury urodziłam….20 listopada)

W USA nadal wielu lekarzy nie widzi sensu informowania kobiet o ułożeniu dziecka, aż do ostatnich tygodni ciąży, ponieważ nawet do 4% dzieci w tym czasie jeszcze samoistnie obraca się głową w dół. 

Dlaczego dzieci nie obracają się głową w dół?

Istnieje kilka teorii:

  • Dzieci, które są rodzone w terminie, ale są bardzo duże, często nie obracają się, podobnie z resztą jak dzieci urodzone przedwcześnie.
  • Dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym, ponieważ nie angażują takich ruchów ciała, które pomogłyby im w obrocie. (Osobiście moja córka będzie tutaj zwiększała statystykę, dlatego, że była rehabilitowana i miała postawioną diagnozę ONM).
  • Niektóre wady wrodzone, np. wodogłowie także predysponują do ułożenia pośladkowego.

Większość lekarzy uważa, że jedynym bezpiecznym porodem przy ułożeniu pośladkowym jest poród w drodze cięcia cesarskiego, jednak coraz więcej autorytetów ze świata medycyny nie podziela tego zdania. Rozpoczęły się dyskusje w National Institutes of Health Consensus Development Statement on Cesarean Childbirth o tym w jaki sposób prowadzić poród pośladkowy i jak kwalifikować do niego.

Ponieważ coraz mniej lekarzy jest uczonych w jaki sposób przyjmować porody pośladkowe, porodów pośladkowych nie ma, więc nie ma możliwości praktykowania, a obawa przed byciem pozwanym skutecznie odstrasza nawet przed próbą takiego porodu, pozostaje zatem kobietom próba obrotu dziecka w brzuchu.

Co możesz zrobić, by obrócić dziecko?

To najważniejsze – nie załamuj się! Masz jeszcze dużo czasu i możliwości, by pomóc maleństwu obrócić się głową w dół. Do dzieła!

Ćwiczenia pozwalają kobietom w ciąży zachować dobrą kondycję, nastrój i poprawiają ogólne samopoczucie. Nie inaczej jest z ćwiczeniami, które mają pomóc w dokonaniu obrotu naszemu dziecku. Potraktujcie je jako chwile dla siebie i maleństwa. Nie są one ani wyczerpujące, dają rozluźnienie i odciążenie kręgosłupa, a także sprzyjają rozmyślaniom i relaksacji. Najlepszym miejscem do ich wykonywania jest dom. Można je zacząć wykonywać już 8. tygodniu przed terminem porodu.

Ćwiczenie 1.

Trzy razy dziennie, od 10. do 15. minut.

Połóż się wygodnie na dywanie, możesz podłożyć coś miękkiego, np. koc. Swoje nogi połóż na sobie, a między nogami i plecami stwórz stos z poduszek i kocy. W tym ćwiczeniu chodzi o to, by miednica była powyżej pleców. Możesz przyłożyć słuchawki z muzyką do brzucha lub latarkę, w okolicy spojenia łonowego. To jest czas, w którym możesz się relaksować i wizualizować sobie swoje dziecko.

 

Ćwiczenie 2.

Gdy poczujesz się zmęczona leżeniem na plecach, możesz obrócić się i uklęknąć na kolanach, głowę kładąc na ziemi na poduszce tak, by Twoja miednica była uniesiona. Idealnie jest wykonywać to ćwiczenie co 2 godziny przez 15. minut.

 

Pamiętaj, że wygodne siedzenie na sofie, w worku sako nie pomagają dziecku w obrocie. Jeśli siedzisz na krześle, lepiej będzie odwrócić oparcie i  pochylić się lekko do przodu tak, by brzuch był zdecydowanie przed tobą.

Leżąc już wieczorem w łóżku, możesz spróbować ćwiczenia nr 1. z dodatkową pomocą partnera, który delikatnie masuje uprzednio posmarowany olejkiem brzuch. Ruchy osoby masującej muszą być na tyle czułe, byś nie miała dyskomfortu przy tym ćwiczeniu. Muszą jednocześnie wywierać zdecydowany nacisk i prowokować dziecko do przemieszczania się.

Obrót zewnętrzny – jak, gdzie, kiedy?

Ćwiczysz cały czas – to bardzo dobrze! Jednak Wasz maluch ma inne zdanie na temat bycia głową cały czas w dole – nadal nie fiknął koziołka. Potrzebujecie pomocy. Gdzie jej szukać?

Nie wszędzie w Polsce obrót zewnętrzny płodu, bo tak fachowo nazywa się ta procedura, jest praktykowany…a przede wszystkim znany. Ja, gdy wspomniałam swojemu lekarzowi o tym, że potrzebuję dodatkowego USG dzień przed wyjazdem do Warszawy na obrót zewnętrzny, usłyszałam, że to jest jakaś procedura ze średniowiecza (sic!), której nikt już nie praktykuje, pomimo tego, że był to zabieg refundowany przez NFZ. Większość kobiet nie jest nawet informowana o możliwości spróbowania obrotu dziecka przez powłoki brzuszne, nie wspominając nawet o podjętej próbie.

Jak wygląda obrót zewnętrzny?

Na tym filmie z USA możecie zobaczyć, że doktor wykonuje obrót tylko z użyciem swoich rąk, przykłada głowicę USG właściwie tylko, by potwierdzić, że dziecko jest już ułożone prawidłowo.

Ja zostałam poinformowana, że procedura takiego zabiegu w Polsce wygląda w ten sposób, że kobieta ma wykonywane USG i sprawdzaną ilość wód płodowych. Do samego zabiegu kwalifikowana jest na czczo, dostaje leki zwiotczające mięśnie, jest podpięta pod KTG. Ciężarną układa się  w ten sposób, że jej miednica jest powyżej (trochę podobnie jak w ćwiczeniach), głowa poniżej. Jeden z lekarzy dokonuje obrotu, druga osoba trzyma głowicę USG. Obrót wykonuje się między 37. a 38. tygodniem ciąży. Cały zabieg nie powinien trwać dłużej niż 5 minut, w przypadku niepowodzenia, podejmuje się kolejne próby. Mówi się jednak, że dzieci, które nie chcą się obrócić, nie powinny być do tego zmuszane.

Mimo kwalifikacji i umówionego terminu na obrót zewnętrzny w szpitalu św. Zofii w Warszawie, samego obrotu w szpitalu nie miałam. Za masowanie mojego brzucha odpowiedzialny był mój mąż i uważamy, że w trakcie jednej z takich sesji przekręcił naszą córkę, gdyż wtedy poczułam duży dyskomfort w moim brzuchu, a dzień później zupełnie inne ułożenie dziecka.

Kontrowersje związane z obrotem zewnętrznym

  • obrót jest ryzykowny – większość lekarzy czeka do 36 – 37 tygodnia ciąży z obrotem, ze względu na ryzyko wystąpienia stresu u dziecka, krwotoku, a w efekcie wskazania do szybkiego zakończenia ciąży. Jako minus wskazują fakt, że nawet obrócenie dziecka nie gwarantuje pozostania w pozycji z głową w dole. Uważają, że dzieci, które obrały pozycję pośladkową, powinny w takiej pozostać.
  • obrót jest bezpieczny – inni lekarze argumentują, że obrót wykonywany jest łagodnie, obarczony jest niskim ryzykiem, więc nie ma powodów, by nie wykonywać go nawet przed 36. tygodniem ciąży. Uważają wręcz, że czekanie minimalizuje szansę na obrót, ze względu na to, że dziecko rośnie, a wód jest coraz mniej¹.

Dylematy związane z obrotem zewnętrznym

Jesteś już przy końcu ciąży, dzieciątko nie dokonało obrotu samo, znalazłaś już szpital, który podejmie się próby obrotu zewnętrznego. Osoby bliskie lub całkowicie postronne nie rozumieją twojej decyzji, przez co wprowadzają dodatkowy zamęt. Wahasz się, masz wątpliwości – to całkowicie normalne. Stajesz przed czymś zupełnie nowym, nieznanym i niepopularnym. Dochodzi Cię wiele głosów negatywnych, w dodatku od osób, które prawdopodobnie nigdy nie doświadczyły procedury obrotu zewnętrznego. Ja sama od żadnej z osób, które mnie straszyły pęknięciem szyjki macicy i innymi wziętymi z sufitu powikłaniami nie usłyszałam jednego, ważnego pytania: dlaczego to robisz? Zamiast napastliwych pytań i oceniających uwag z ich strony, mogłabym usłyszeć słowa otuchy i aprobaty dla mojej decyzji. Niestety – nie otrzymałam takich…

Jak możesz sobie pomóc?

W takich sytuacjach dobrze jest wyłączyć emocje i myśleć racjonalnie. Spisz sobie listę pytań, które cię frapują i spróbuj znaleźć na nie odpowiedzi od fachowych osób – położnych, wspierających lekarzy i innych kobiet, które mają za sobą obrót zewnętrzny. Otaczaj się osobami, które wprowadzają atmosferę wyciszenia i spokoju oraz wsparcia. Czytaj, edukuj się, wzmacniaj się historiami kobiet, które przeszły tę samą drogę, po której kroczysz teraz ty.

Zaakceptuj ten stan rzeczy. To, czy dziecko się obróci jest całkowicie poza twoją wolą i sprawstwem, możesz jedynie swoim postępowaniem dziecku pomóc w podjęciu trudu obrotu. Takie podejście nie powoduje w tobie presji i niczego nie wymusza.

Jeśli malec nie będzie chciał ułożyć się główkowo, zostaje do rozważenia poród pośladkowy drogami natury. Ale o tym będzie następnym razem.

 

1.Goer Henci, The thinking woman’s guide to a better birth, 2014

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here