Pytanie o to z jaką częstotliwością karmić noworodka jest chyba najczęstszym pytaniem, jakie pada w trakcie zajęć z karmienia piersią w szkole rodzenia. Jego zmodyfikowana wersja brzmi:

Jak powinien wyglądać schemat karmienia noworodka?

Wątpliwości, które nasuwają się Wam w związku z pojawieniem się dziecka i jego karmieniem dotyczą osławionej już 4. godzinnej przerwy w karmieniu. Potrzeba istnienia tej przerwy, pielęgnowania jej i wspominania o niej nie znika w narodzie. Mit jest wciąż żywy.

Po drugiej stronie, pojawia się wątpliwości: czy karmienie non- stop jest normalne?

Jeśli usłyszysz, że nie ma czegoś takiego jak karmienie piersią z 4. godzinną przerwą, czy to Cię uspokoi?

A jeśli dodam, że tej przerwy potrzebują nie dzieci, a rodzice i że biologicznie – jako ssaki –  jesteśmy przystosowani do pobierania pokarmu w niewielkich ilościach, wiele razy w ciągu dnia – łatwiej będzie ci zrozumieć, dlaczego tak działa karmienie?

Pomyśl. 

Jak często, jak dużo musiałabyś jeść, gdybyś miała podwoić swoją wagę zaledwie w ciągu 6. miesięcy?!

Dlaczego dietetycy powtarzają, że powinniśmy jeść więcej mniejszych porcji w ciągu dnia, niż 3. duże posiłki? Czyżby dzieci potrzebowały odwrotnie?

Gdybyśmy mieli spojrzeć na dzieci na całym świecie i przeanalizować ich częstotliwość w karmieniu się piersią, moglibyśmy zauważyć pewną prawidłowość. Kathy Dettwyler – antropolog -która jest orędowniczką karmienia piersią oraz jest znana z badań nad długością karmienia piersią dzieci w porównaniu do innych ssaków. Obserwowała ponad 2000 dzieci w wieku 3. miesięcy w  różnych częściach świata – w Waszyngtonie, grupę etniczną o nazwie Aka – zbieracko – łowiecki lud Pigmejów oraz Ngandu – farmerów

Dzieci Aka karmiły się średnio 4. razy w ciągu godziny.

Ngandu karmiły się średnio 2.razy w ciągu godziny.

Amerykańskie dzieci karmiły się 1. raz i mniej w ciągu godziny.

Niemowlęta z USA karmiły się znacznie rzadziej niż ich rówieśnicy z Afryki, ale wciąż zbyt często, niż chcieli tego ich rodzice!

Wiele kobiet skarżyło się, że karmią aż co 45 minut! Co za paradoks!

Jak powinno wyglądać karmienie piersią?

W pierwszym miesiącu życia opieka nad noworodkiem sprowadza się właściwie do karmienia. Tych karmień jest tak dużo, że może wydawać Ci się, że nie mają one końca. Gdybyś chciała je zliczyć, to powinno ich wyjść między 8. a 14. Czasem sesje mogą trwać nawet i 45 minut, więc jeśli założymy, że nasz dzień trwa 12 godzin, łatwo możesz policzyć, że zanim skończysz karmić z lewej piersi, zaczynasz karmić z prawej…

I to jest – NORMALNE.

Mleko ludzkie jest bardzo łatwo przyswajalne i trawione, stąd szybko organizm potrzebuje nowych dostaw. Tak częste karmienie jest nie tylko dobre dla dziecka, ale – paradoksalnie – pomaga i mamom. Im częściej przystawiamy dziecko do piersi, tym szybciej i łatwiej jest nam uregulować laktację. Nie ma lepszego narzędzia w produkcji mleka niż przystawiane do piersi dziecko. Trudne w karmieniu początki to gwarancja bezproblemowego karmienia w kolejnych miesiącach.

Już kolejny miesiąc to powolne zmniejszanie się częstotliwości i czasu karmień. Będzie ich już mniej – teraz i Wy możecie złapać oddech. Zawsze powtarzam, że pierwsze 6. tygodni – Wasz połóg – jest złotym czasem dla Was – na odpoczynek, regenerację i zgranie się z maleństwem. Niczego nie przyśpieszajcie i nie przerywajcie – cieszcie się Waszymi pierwszymi chwilami. Powoli będziecie zauważać pewną przewidywalność w Waszych karmieniach, pojawią się zauważalne przerwy, dyktowane poczuciem głodu niemowlaka.

Jak wprowadzić rytm i schemat do karmień?

Odpowiedź brzmi: NIE WPROWADZAĆ. ZMIENIĆ SWOJE OCZEKIWANIA.

Jeśli Twoje dziecko jest wciąż małe, nie przejmuj się! Rośnie i z każdą chwilą będzie potrzebowało mniej piersi, w dłuższych odstępach czasu. Będzie rosło, eksplorowało świat i stopniowo się usamodzielniało.

Posłużę się moimi żywymi przykładami.

Córka była typowym cycoholikiem, z niekończącymi się sesjami na pierś, która była antidotum na wszystkie bolączki, rozłąki i bóle. Oczywiście także do usypiania.

Syn traktuje pierś wyłącznie jak pożywienie/picie. Kiedy płacze, nie weźmie piersi, by się uspokoić i ukoić ból. Nie zasypia także na piersi. 

Ostatnio liczyłam ile razy w ciągu dnia sam zasygnalizuje potrzebę karmienia. 

Dwa razy. A nie ma jeszcze roku.

Z wielką nostalgią wspominam teraz karmienie córki, choć wiem, jakim było dla mnie obciążeniem (chwilami;) Wyobraźcie sobie ile trzeba mieć pomysłów, żeby uśpić dziecko nie używając piersi?! I jaka to wygoda, gdy można zawsze i wszędzie mieć pierś i nie zawahać się jej użyć.

 

 

.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here